Josemaría Escrivá Obras
207

Z monotonnym uporem powtarza wielu jak refren banalne powiedzenie, e nadzieja jest ostatni rzecz, ktr si traci, tak jakby nadzieja uzasadniaa ycie beztroskie, bez niepokojw sumienia; lub jakby stanowia podstaw do odsuwania sine die — bez koca — koniecznej poprawy, walki o osignicie wyszych celw, a przede wszystkim celu najwyszego, jakim jest zjednoczenie z Bogiem.

Powiedziabym, e myli si tu nadziej z wygodnictwem. W gruncie rzeczy nie pragnie si bowiem osign adnego prawdziwego dobra, ani duchowego, ani godziwego materialnego. Najwikszym pragnieniem niektrych ludzi jest uniknicie wszystkiego, co mogoby zakci spokj — pozorny spokj — ich miernej egzystencji. Czowiek o duszy bojaliwej, przygaszonej, leniwej napenia si subtelnym egoizmem i godzi si z tym, e jego ycie mija sine spe nec metu, bez aspiracji wymagajcych wysiku, bez utrapie walki. Wane jest dla niego tylko uniknicie ryzyka kompromitacji i ez. Jake trudno jest cokolwiek osign, jeli z obawy przed trudnociami na drodze do osignicia celu zatraca si samo pragnienie tego celu!

Spotyka si te ludzi powierzchownych, ktrzy — czsto ukryci za parawanem kultury lub nauki— czyni z nadziei atw poezj. Niezdolni do szczerego spojrzenia we wasne wntrze i do opowiedzenia si po stronie dobra, sprowadzaj nadziej do iluzji, utopijnego marzenia, czczej pociechy w obliczu udrk trudnego ycia. Nadzieja —faszywa nadzieja!— staje si dla tych ludzi pustym kaprysem, ktry prowadzi donikd.

Poprzedni Czytaj cay rozdzia Nastpny