Josemaría Escrivá Obras
68

Trudno jest przekonać te osoby, u których takie zniekształcanie staje się niemal drugą naturą, że myślenie o bliźnich dobrze jest bardziej ludzkie i bardziej zgodne z prawdą. Św. Augustyn daje następującą radę: starajcie się zdobyć cnoty, których - jak sądzicie - brakuje waszym braciom, a już nie będziecie dostrzegać ich wad, gdyż sami nie będziecie ich mieli. Dla niektórych ten sposób postępowania utożsamia się z naiwnością. Oni są większymi realistami, są rozsądniejsi.

Przyjmując uprzedzenie za normę osądu, obrażają każdego przed wysłuchaniem jego racji. Potem obiektywnie, dobrodusznie dadzą, być może, oczernionemu możliwość obrony: sprzeciwia się to wszelkiej moralności i prawu, udzielają bowiem niewinnemu przywileju wykazania swojej niewinności, podczas gdy sami powinni ponieść ciężar udowodnienia domniemanej winy.

Nie byłbym szczery, gdybym nie wyznał wam, że powyższe rozważania są czymś więcej niż krótkim przeglądem traktatów prawa i moralności. Opierają się na doświadczeniu, którego niemało ludzi zaznało na własnej skórze; tak jak wielu innych byli oni częstokroć i przez długie lata tarczą ćwiczebną dla rzucających oszczerstwa, obmawiających, zniesławiających. Łaska Boża i usposobienie nieskłonne do odczuwania urazy sprawiły, że wszystko to nie pozostawiło w nich najmniejszego śladu zgorzknienia. Mihi pro minimo est, ut a vobis iudicer, mnie zaś najmniej zależy na tym, czy będę sądzony przez was - mogliby powiedzieć za św. Pawłem. Czasami, używając bardziej potocznych słów, dodaliby, że to wszystko kosztowało ich zawsze tyle, co nic. I taka jest prawda.

Z drugiej jednak strony nie mogę zaprzeczyć, że zasmuca mnie dusza tego, kto niesłusznie atakuje czyjeś dobre imię, ponieważ ten, kto niesłusznie atakuje innych, pogrąża samego siebie. Cierpię także z powodu tylu osób, które w obliczu arbitralnych i gwałtownych oskarżeń nie wiedzą, gdzie się podziać: są przerażone, nie wierzą, by było to możliwe, zastanawiają się, czy to wszystko nie jest złym snem.

Kilka dni temu czytaliśmy w czasie Mszy świętej opowieść o Zuzannie, kobiecie czystej, fałszywie obwinionej o rozwiązłość przez dwóch zdeprawowanych starców. Westchnęła Zuzanna i powiedziała: "Jestem w trudnym ze wszystkich stron położeniu. Jeżeli to uczynię, zasługuję na śmierć; jeżeli zaś nie uczynię, nie ujdę waszych rąk”. Jakże często knowania zawistnych lub intrygantów stawiają ludzi czystych w takiej samej sytuacji! Daje się im taką alternatywę: obrazić Pana albo pozwolić, by zniesławiono ich dobre imię. Jedyne szlachetne i godne rozwiązanie jest jednocześnie skrajnie bolesne - muszą zdecydować: wolę jednak niewinna wpaść w wasze ręce, niż zgrzeszyć wobec Pana.

Poprzedni Czytaj cały rozdział Następny