Josemaría Escrivá Obras
310

Wstanę, po mieście chodzić będę, wśród ulic i placów, szukać będę ukochanego mej duszy ... I nie tylko po mieście. Pobiegnę z jednego końca świata na drugi — przez wszystkie narody, przez wszystkie ludy, przez szlaki i ścieżki — aby znaleźć pokój mej duszy. I znajduję go w codziennych zajęciach, które nie są dla mnie przeszkodą; są raczej drogą i powodem, by kochać Boga coraz bardziej i silniej się z Nim jednoczyć.

A kiedy przychodzą — gwałtownie — pokusy, zniechęcenie, przeciwności, walka wewnętrzna, udręka, kiedy ponowna noc grozi naszej duszy, wtedy Psalmista kładzie na naszych wargach i myślach słowa: będę z Nim w utrapieniu. Czymże, Jezu, jest mój krzyż w porównaniu z Twoim; czym me zadrapania wobec Twoich ran? Czymże wobec Twojej ogromnej, czystej i nieskończonej Miłości jest te trochę troski, które włożyłeś na moje barki? I wtedy serce moje i serca wasze napełnia święte pragnienie, aby okazać Panu czynem, że umieramy z Miłości.

Rodzi się w nas pragnienie Boga, usilna wola zrozumienia Jego łez; widzenia Jego uśmiechu, Jego oblicza... Najlepszym sposobem, by to wyrazić, jest powtarzanie za Pismem świętym: Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże. I dusza pogrążona w Bogu wznosi się ubóstwiona: chrześcijanin stał się spragnionym podróżnym i otwiera swe usta na źródlaną wodę.

Poprzedni Czytaj cały rozdział Następny