Josemaría Escrivá Obras
28

Miłość Boga jest zazdrosna; nie jest zadowolona, gdy na spotkanie z nią wychodzimy stawiając warunki: oczekuje z niecierpliwością, kiedy oddamy się całkowicie, kiedy oczyścimy nasze serca z ciemnych zakamarków, do których nie może dotrzeć słodycz i radość łaski i darów nadprzyrodzonych. Pomyślicie może: czy odpowiedzenie "tak” owej Miłości, która domaga się wyłączności, nie oznacza utraty wolności?

Żywię nadzieję, że z pomocą Pana, który przewodniczy nam w tej chwili modlitwy, przy pomocy Jego światła pojmiemy tę kwestię jaśniej. Każdy z nas doświadczył już kiedyś, że służba Chrystusowi Panu Naszemu niesie ze sobą trud i cierpienie. Gdyby ktoś przeczył tej rzeczywistości, oznaczałoby to, że nie spotkał się z Bogiem. Dusza miłująca wie jednak, że kiedy to cierpienie przychodzi, jest to doświadczenie przemijające i wkrótce odkrywa, że to brzemię jest lekkie, a jarzmo słodkie, gdyż to On bierze je na swoje ramiona, jak wziął na ramiona drzewo krzyża, kiedy w grę wchodziło nasze wieczne zbawienie. Są jednak ludzie, którzy tego nie rozumieją i buntują się przeciwko Stwórcy — jest to bunt bezsilny, nędzny i smutny — którzy w zaślepieniu powtarzają próżną skargę, zapisaną w Psalmie: Stargajmy Ich więzy i odrzućmy od siebie Ich pęta. Wzbraniają się wypełniać twarde obowiązki codzienności z heroicznym milczeniem, z naturalnością, bez rozgłosu i skargi. Nie rozumieją, że nawet wtedy, kiedy Wola Boża objawia się w cieniach boleści, a jej wymogi ranią, doskonale odpowiada ich wolności, która tkwi jedynie w Bogu i Jego planach.

Poprzedni Czytaj cały rozdział Następny