 |
| 1 |
 |
Jesteśmy dziećmi Bożymi. Nosicielami jedynego płomienia będącego w stanie oświecić ziemskie drogi dusz; jedynego blasku, w którym nie będzie nigdy miejsca dla ciemności, mroku i cienia.
- Pan posluguje sie nami jak pochodniami, by swiatlo to swiecilo... Od nas zależy, by wielu ludzi nie żyło w ciemnościach, lecz kroczyło drogami, które prowadzą do życia wiecznego.
|
| 2 |
 |
- Bóg jest mym Ojcem! - Jeśli się nad tym zastanowisz, nigdy nie opuści cię ta radosna myśl.
- Jezus jest mym najdroższym Przyjacielem (jeszcze jedno odkrycie!), kocha mnie całym boskim szaleństwem Swego Serca.
- Duch Święty jest mym Pocieszycielem, prowadzi mnie przez całą drogę życia.
Rozważ to głęboko. - Ty nalezysz do Boga..., a Bóg należy do ciebie.
|
| 3 |
 |
Ojcze mój - zwracaj się do Niego tak właśnie, z ufnością! - Ojcze mój, któryś jest w Niebie, wejrzyj na mnie z litościwą miłością i spraw, bym ją odwzajemnił.
- Roztop i rozpal moje twarde serce, spal i oczyść me nieposkromione ciało, napełnij mój rozum nadprzyrodzonym światłem, spraw, by mój język głosił Miłość i Chwałę Chrystusa.
|
| 4 |
 |
Chrystus, który zawisł na Krzyżu z szeroko otwartymi ramionami w geście Wieczystego Kapłana, chce liczyć na nas - którzy jesteśmy niczym! - w niesieniu “wszystkim” ludziom owoców Swego Odkupienia.
|
| 5 |
 |
Jakże dobrze czujemy się, Panie, w twych zranionych rękach! Uściśnij nas mocno, tak mocno, abyśmy się pozbyli całej ziemskiej nędzy, abyśmy się oczyścili, rozpalili, abyśmy się poczuli przepojeni twoją Krwią!
- A potem rzuć nas spragnionych żniw daleko, daleko, na coraz płodniejszy siew, z Miłości do Ciebie.
|
| 6 |
 |
Nie bój się, nie przerażaj się i nie bądź zdziwiony, ani też nie kieruj się fałszywą roztropnością.
Wezwanie do spełnienia woli Bożej - a także powołanie - przychodzi nagle jak w wypadku Apostołów: spotkać Chrystusa i pójść za Jego wezwaniem...
- Żaden nie miał wątpliwości: poznanie Chrystusa i pójście za Nim to było jedno i to samo.
|
| 7 |
 |
Nadszedł dla nas dzień zbawienia, wieczności. Raz jeszcze dają się słyszeć nawoływania Boskiego Pasterza, te serdeczne słowa: vocavi te nomine tuo - wezwałem cię po imieniu.
Jak matka nasza, On wzywa nas po imieniu. Co więcej: w Jego brzmieniu serdecznym, zdrobniałym, jak w rodzinie. Wzywa właśnie tam, w głębi duszy, i należy mu odpowiedzieć: ecce ego, quia vocasti me - Oto jestem, ponieważ mnie wołałeś. Jestem zdecydowany, by tym razem czas nie upłynął niczym woda po rzecznych kamieniach, nie pozostawiając śladu.
|
| 8 |
 |
Żyj przy Chrystusie! Musisz być jeszcze jedną postacią z Ewangelii, obcując z Piotrem, Janem, Andrzejem... bo Chrystus żyje również teraz: Iesus Christus, heri et hodie, ipse et in saecula! - Jezus Chrystus wczoraj i dziś ten sam także na wieki!
|
| 9 |
 |
Panie, niech dzieci Twoje będą jak płonąca żagiew, bez słomianych ogni widocznych z daleka. Niech będą jak żagiew, która roznieci pierwszy ogień w każdy napotkanym sercu.
- Ty sprawisz, że ta iskra zamieni się w pożar: Twoi Aniołowie - wiem o tym, bo to widziałem - doskonale potrafią rozdmuchiwać żar w sercach... a jedynie serce bez popiołów może tylko należeć do Ciebie.
|
| 10 |
 |
Zastanów się nad tym, co mówi Duch Święty, pełen podziwu i wdzięczności: elegit nos ante mundi constitutionem! - wybrał nas przed założeniem świata, ut essemus sancti in conspectu eius - abyśmy byli święci przed Jego obliczem.
Nie łatwo jest być świętym, ale też nie tak trudno. Być świętym, to być dobrym chrześcijaninem - upodobniać się do Chrystusa. Im ktoś jest podobniejszy do Chrystusa, tym lepszym jest chrześcijaninem, tym bardziej należy do Chrystusa, tym bardziej jest świętym.
- A jakie mamy środki? - Te same co pierwsi wierni, którzy ujrzeli Jezusa, bądź poznali Go dzięki opowiadaniom Apostołów i Ewangelistów.
|
| 11 |
 |
Jakże wielki nasz dług wobec swego Ojca-Boga! - On dał ci istnienie, rozum, wolę... dał ci łaskę: Ducha Świętego; Jezusa w Hostii; synostwo Boże; Najświętszą Maryję Pannę, Matkę Bożą i naszą Matkę; dał ci możliwość uczestnictwa w Mszy Świętej i daje ci odpuszczenie grzechów - ileż to razy przebacza! - dał ci niezliczone dary, niektóre z nich nadzwyczajne...
- Powiedz mi, synu, jak na to odpowiedziałeś? Jak odpowiadasz?
|
| 12 |
 |
Nie wiem, czy zdarza ci się coś takiego, lecz muszę ci się zwierzyć z mego głębokiego wzruszenia, kiedy przeczytałem słowa proroka Izajasza ego vocavi te nomine tuo, meus es tu! - wezwałem cię, przyciągnąłem cię do Kościoła, jesteś mój! Przecież to Bóg mówi mi, że należę do Niego! Można oszaleć z Miłości!
|
| 13 |
 |
Popatrz, jest tyle mężczyzn i tyle kobiet na świecie, a nikogo spośród nich Nauczyciel nie pozostawia bez wezwania.
Wzywa ich do życia chrześcijańskiego, do życia w świętości, do życia w wybraństwie, do życia wiecznego.
|
| 14 |
 |
Chrystus cierpiał z powodu ciebie i dla ciebie, by wyrwać cię z niewoli grzechu i niedoskonałości.
|
| 15 |
 |
W tych czasach gwałtu, zwierzęcego i zdziczałego seksu, konieczne byśmy byli buntownikami. Ty i ja jesteśmy buntownikami: nie chcemy pozwolić na to, by poniósł nas nurt, zamieniając nas w bydło.
Chcemy zachowywać się jak dzieci Boże, jak kobiety i mężczyźni obcujący ze swym Ojcem, który jest w Niebie, a pragnie być bardzo blisko, w każdym z nas.
|
| 16 |
 |
Rozważaj to często: jestem katolikiem, synem Chrystusowego Kościoła! Chrystus sprawił, że urodziłem się w rodzinie “należącej do Niego”, bez żadnej zasługi z mej strony.
Ileż ci zawdzięczam, mój Boże!
|
| 17 |
 |
Przypominajcie wszystkim - a w szczególności tylu ojcom i matkom, którzy mienią się chrześcijanami - , że “powołanie”, wezwanie Boże, jest łaską Pana, wyborem dokonanym przez Bożą dobroć, jest powodem do świętej dumy, chętną służbą wszystkim z miłości do Jezusa Chrystusa.
|
| 18 |
 |
Powtarzaj za mną innym, że kiedy Bóg powołuje ich synów, nie oznacza to ofiary ze strony rodziców; ani też nie oznacza ofiary ze strony tych, których wzywa, kiedy idą za Nim.
Wprost przeciwnie, powołanie jest ogromnym powodem do wielkiej i świętej dumy, dowodem wybraństwa, szczególnej miłości, którą okazał Bóg w konkretnej chwili, a która jednak tkwiła w Jego umyśle przez całą wieczność.
|
| 19 |
 |
Bądź wdzięczny swoim rodzicom za to, że dali ci życie, abyś mógł zostać dzieckiem Bożym. - A jeszcze bardziej wdzięczny, jeśli zasiali w twej duszy pierwsze ziarno wiary, pobożności, twojej chrześcijańskiej drogi czy twego powołania.
|
| 20 |
 |
Jest wielu ludzi wokół ciebie i nie masz prawa być przeszkodą dla ich dobra duchowego, dla ich szczęśliwości wiecznej.
- Masz obowiązek być świętym, by nie zawieść ani Boga, który cię wybrał, ani tych istot, które tak wiele oczekują od twego życia chrześcijańskiego
|
| 21 |
 |
Przykazanie miłości rodziców jest prawem naturalnym i pozytywnym prawem boskim, a ja nazywam go zawsze “najsłodszym przykazaniem”.
- Nie zapominaj o obowiązku kochania swoich rodziców coraz mocniej, umartwiania i modlenia się za nich, i wdzięczności za wszelkie dobro, jakim cię obdarzyli.
|
| 22 |
 |
Jak pragnie Nauczyciel, winieneś być solą i światłem, będąc w pełni zaangażowanym w tym świecie, w którym przyszło nam żyć i we wszelkiej działalności ludzkiej. - Światłem, które oświeca umysły i serca. Solą, która dodaje smaku i chroni przed zepsuciem.
Dlatego, jeśli zabraknie ci gorliwości apostolskiej, staniesz się nijaki, bezużyteczny, zawiedziesz innych, a życie twoje stanie się absurdem.
|
| 23 |
 |
Fala brudu i zgnilizny - czerwono-zielona - stara się zalać ziemię, a jej plugawe plwociny bezczeszczą Krzyż Odkupiciela...
A On pragnie, by z naszych dusz wypłynęła inna fala - nieskalana i potężna, jak prawica Pana, która swą czystością zmiecie zgniliznę wszelkiego materializmu i zneutralizuje zepsucie zalewające świat. - Oto zadanie dzieci Bożych!
|
| 24 |
 |
Wielu zapytuje się w duchu samousprawiedliwienia: dlaczego miałbym się wtrącać do życia innych?
- Bo jako chrześcijanin masz obowiązek wtrącania się do życia innych, by im służyć!
- Bo Chrystus wtrącił się w twoje życie i w moje!
|
| 25 |
 |
Jeśli jesteś drugim Chrystusem, jeśli postępujesz jak dziecko Boże, gdziekolwiek się znajdziesz, będziesz zapalał innych: Chrystus rozpala serca, nie pozostawia ich obojętnymi.
|
| 26 |
 |
Jakże boli fakt, że po dwóch tysiącach lat, tak mało jest na świecie ludzi, którzy nazywają się chrześcijanami. A wśród tych co nazywają się chrześcijanami, tak mało jest takich, którzy żyją zgodnie z prawdziwą nauką Jezusa Chrystusa.
- Warto zaangażować całe życie! Pracować i cierpieć dla Miłości, by spełniać Boże zamiary i być współodkupicielami.
|
| 27 |
 |
Widzę twój Krzyż, Jezusie mój, i cieszę się z Twojej łaski, gdyż nagrodą za Twą Mękę stał się dla nas Duch Święty... I oddajesz mi się codziennie z miłością szaloną w Hostii Świętej... I uczyniłeś mnie dzieckiem Bożym! - i dałeś mi Swoją Matkę.
Nie wystarcza mi dziękczynienie, myśl moja ulatuje: Panie, Panie, tyle dusz jest tak daleko od Ciebie!
Ożywiaj w swym życiu żarliwość apostolską, by ludzie Go poznawali..., kochali... i czuli się kochani!
|
| 28 |
 |
Czasami - słyszałeś to ode mnie wiele razy - mówi się o miłości jak gdyby był to impuls zwrócony ku własnej satysfakcji, czy też po prostu w egoistyczny sposób dopełniania własnej osobowości.
- I zawsze mówiłem ci, że tak nie jest. Prawdziwa miłość nakazuje wyrzec się siebie samego, oddać się. Prawdziwa miłość niesie z sobą radość, radość której korzenie mają kształt Krzyża.
|
| 29 |
 |
Boże mój! Jak to może być, że na widok Krzyża nie krzyczę z bólu i miłości!?
|
| 30 |
 |
Zdumiewaj się wielkodusznością Boga: stał się Człowiekiem, aby nas odkupić, abyśmy mogli, ty i ja - choć przyznaj, że nic nie jesteśmy warci! - zwracać się do niego z pełnym zaufaniem.
|
| 31 |
 |
O, Jezu... wzmocnij nasze dusze, utoruj nam drogę, a przede wszystkim upój nas miłością! Spraw, byśmy się stali żywymi pochodniami, które rozpalą ziemię boskim ogniem przyniesionym przez Ciebie.
|
| 32 |
 |
Zbliżyć się bardziej do Boga, znaczy być zdecydowanym na nowe nawrócenie, na nowe wyprostowanie drogi, na pilne wsłuchiwanie się w jego natchnienia - święte pragnienia, które kiełkują w naszych duszach - i wprowadzanie ich w czyn.
|
| 33 |
 |
Czymże się chełpisz? - Każdy impuls, który cię pobudza, pochodzi od Niego. Wyciągnij z tego wnioski.
|
| 34 |
 |
Jakiż szacunek, jakież uwielbienie, jakież uczucie musimy żywić wobec każdej duszy w obliczu faktu, że Bóg kocha ją jako coś swojego!
|
| 35 |
 |
Pragnienie: obyśmy chcieli korzystać z dni danych nam przez Boga tylko po to, by Mu się podobać!
|
| 36 |
 |
Chciałbym, aby twoje postępowanie było takie jak Piotra i Jana, abyś włączył do swej modlitwy, tej rozmowy z Jezusem, potrzeby twoich przyjaciół i kolegów... a potem, abyś mógł powiedzieć, służąc im przykładem: respice in nos! - popatrzcie na mnie!
|
| 37 |
 |
Kiedy się kogoś bardzo kocha, pragnie się poznać wszystko, co go dotyczy.
- Zastanów sie nad tym: czy pragniesz poznac Chrystusa? Bo... jest to miarą miłości.
|
| 38 |
 |
Kłamią, bądź mylą się ci, co uważają, że my, księża, jesteśmy samotni: czujemy się znacznie mniej samotni niż ktokolwiek inny, gdyż możemy liczyć na ciągłe towarzystwo Pana, z którym powinniśmy obcować nieprzerwanie.
- Jesteśmy rozkochani w Miłości, w Twórcy Miłości.
|
| 39 |
 |
Widzę siebie jako biednego ptaszka, który przyzwyczajony jedynie do przelatywania z drzewa na drzewo, lub, co najwyżej, na balkon trzeciego piętra... pewnego dnia swego życia zdobył się na odwagę, by dolecieć na dach niezbyt wysokiego domu, które u zresztą było daleko do drapacza chmur...
Lecz tutaj naszego ptaszka porywa orzeł - wziął go przez pomyłkę za maleństwo własnej rasy - i w jego potężnych szponach ptaszek unosi się, bardzo wysoko, ponad górami i śnieżnymi szczytami, ponad białymi, niebieskimi i różowymi chmurami, jeszcze znaczniej wyżej, skąd spoglądać może prosto w słońce... Wówczas orzeł, puszczając ptaszka, mówi do niego: no, dalej, leć!...
Panie, obym już nie latał więcej tuż nad ziemią! Oby zawsze oświecały mnie promienie boskiego Słońca - Chrystus w Eucharystii! Oby mój lot się nie przerwał, zanim znajdę spoczynek w Twoim Sercu!
|
| 40 |
 |
W ten sposób kończył swoją modlitwę pewien nasz przyjaciel: “kocham wolę Boga mego: dlatego w całkowitym zawierzeniu pragnę, by prowadził mnie On dokądkolwiek i jak zechce”.
|
| 41 |
 |
Proś Ojca, Syna i Ducha Świętego i Matkę swoją, aby ci pomogli poznać siebie samego i zapłakać nad tym ogromem brudu, który przewalił się przez ciebie, pozostawiając, ach, jakże wielki osad... - A jednocześnie, nie tracąc sprzed oczu własnej nędzy, powiedz Mu: użycz mi, Jezu, miłości jako oczyszczającego ognia, w którym moje biedne ciało, moje biedne serce i moja biedna dusza zetleją, pozbywając się całej ziemskiej nędzy... I kiedy będzie już puste całe moje jestestwo, napełnij je Sobą, abym nie przywiązywał się do niczego na tym padole, aby podtrzymywała mnie zawsze Miłość.
|
| 42 |
 |
Nie pragnij niczego dla siebie, dobrego ani złego: chciej dla siebie jedynie tego, czego Bóg chce.
Cokolwiek by się wydarzyło, a pochodzi z rąk Boga, przy pomocy Boga uważaj to za dobre, a nawet za bardzo dobre, i mów z coraz to większym przekonaniem: et in tribulatione mea dilatasti me..., et calix tuus inebrians, quam preclarus est! - Tyś mnie wydźwignął z utrapień..., jakże cudowny jest twój kielich, który upaja całą istotę!
|
| 43 |
 |
Należy składać, Panu ofiarę Abla, ofiarę młodego i pięknego ciała, najlepszego ze stada: ciała zdrowego i świętego; ofiarę serc, które znają tylko jedną jedyną miłość: Ciebie, Boże mój; ofiarę ukształtowanych głęboką nauką rozumów, które oddadzą się Twojej Mądrości; ofiarę dziecięcych dusz, myślących wyłącznie o tym, by Ci się przypodobać.
- Przyjmij od tej chwili, Panie, tę ofiarę o miłej woni.
|
| 44 |
 |
Należy umieć się oddać, płonąć w obliczu Boga jak to światło zapalone na świeczniku, oświecające ludzi, którzy chodzą w ciemnościach; jak te lampki, które żarzą się przy ołtarzu i świecąc spalają się do końca.
|
| 45 |
 |
Pan - Mistrz Miłości - jest zazdrosnym kochankiem, który żąda od nas wszystkiego co posiadamy, całej naszej miłości. Czeka byśmy Mu ofiarowali to co mamy i poszli drogą, którą dla każdego z nas wyznaczył.
|
| 46 |
 |
Boże mój, widzę, że nie przyjmę cię jako Zbawiciela mego, jeśli nie uznam cię jednocześnie za Wzór.
- Więc skoro chciałeś być biedny, użycz mi umiłowania dla świętego Ubóstwa. Postanowieniem moim jest żyć i umrzeć ubogim, z pomocą Twoją, choćbym miał do dyspozycji miliony.
|
| 47 |
 |
Spoważniałeś, kiedy ci powiedziałem: największa ofiara złożona Panu zawsze wydaje mi się zbyt małą!
|
| 48 |
 |
Oby można było określić ciebie słowami: “ten, który kocha Bożą wolę”.
|
| 49 |
 |
Każda praca ofiarowana Panu, choćby najbardziej ukryta i nieznaczna, nosi w sobie siłę boskiego życia!
|
| 50 |
 |
Poczuj odpowiedzialność swej misji: patrzy na ciebie całe Niebo!
|
| 51 |
 |
Bóg czeka na ciebie! - Dlatego też, gdziekolwiek jesteś, musisz się starać naśladować Go, jednoczyć się z Nim z radością, z miłością, z zapałem, nawet gdyby okoliczności, czy też stała sytuacja - wymagały od ciebie kroczenia “pod górkę”.
Bóg czeka na ciebie... i oczekuje od Ciebie wierności!
|
| 52 |
 |
Pisałeś: “Królu mój, słyszę, jak wołasz, głosem żywym, który brzmi jeszcze w moich uszach: ignem veni mittere in terram, et quid volo nisi ut accendatur? - przyszedłem, by rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę żeby on już zapłonął!?”
A potem dodałeś: “ Panie, odpowiadam ci całym moim jestestwem, mymi zmysłami i moją mocą: ecce ego quia vocasti me! - oto jestem, przecież mnie wołałeś!”
- Oby ta twoja odpowiedź była codzienną rzeczywistością.
|
| 53 |
 |
Musisz mieć umiar, siłę, poczucie odpowiedzialności, jakie wielu ludzi osiąga wraz z wiekiem, na starość. Osiągniesz to wszystko jeszcze w młodości, jeśli nie zatracisz nadprzyrodzonego zmysłu dziecka Bożego, gdyż Bóg da ci więcej niż starcom, da ci owe odpowiednie cechy do prowadzenia pracy apostolskiej.
|
| 54 |
 |
Cieszysz się wewnętrzną radością i pokojem, których nie zamieniłbyś na nic na świecie. Bóg jest tutaj. Gdy opowiedziałeś Mu własne troski, przestały one być troskami.
|
| 55 |
 |
Jak to możliwe - pytałeś - że Chrystus już tyle lat - dwadzieścia stuleci - działa na ziemi, a świat jest taki, jaki jest? Jak to możliwe, że są jeszcze ludzie, którzy nie znają Boga? - nalegałeś.
- Więc odpowiem ci z całym przekonaniem: to nasza wina! Zostaliśmy bowiem powołani do tego, by być współodkupicielami, a czasami - a nawet być może często! - nie działamy zgodnie z wolą Bożą.
|
| 56 |
 |
Pokora Jezusa: a z jakim wstydem muszę przyznać, że w przeciwieństwie do Niego ja, który jestem pyłem i gnojem, tyle razy moją pychę ukrywałem pod płaszczykiem godności i sprawiedliwości!... I w ten sposób ileż straciłem okazji do naśladowania Mistrza ponieważ nie patrzyłem na nie w świetle nadprzyrodzonym.
|
| 57 |
 |
Matko pełna słodyczy... doprowadź nas do takiego szaleństwa, które sprawi, że inni oszaleją z miłości do Chrystusa.
Słodka Panno Maryjo, niech miłość nie będzie w nas blaskiem fałszywych płomieni, które bywają skutkiem rozkładających się trupów... niech będzie prawdziwym, żarłocznym ogniem, który zapala wszystko, czego dotknie.
| |
 |
|