| 0 |
 |
Owa matka,
miłująca święcie jak wszystkie matki,
nazywała swego małego synka
księciem, królem, słoneczkiem, skarbem.
A ja pomyślałem o tobie.
I zrozumiałem
- któryż to ojciec nie żywi w swym sercu matczynych uczuć? -
że w słowach tej dobrej matki nie ma żadnej przesady.
Ty... jesteś więcej niż skarbem,
jesteś droższy od słońca;
jesteś wart całej Krwi Chrystusowej!
Jakże miałbym nie chcieć zabrać twej duszy
- która jest szczerym złotem - ,
by wstawić ją do kuźni
i poddać ją obróbce ogniem i młotem,
aż z tego szczerego złota powstanie wspaniały klejnot
do złożenia w ofierze memu Bogu,
twemu Bogu?
|