Bruzda > Rybacy ludzi > Rozdz. 6
181

Podczas owej rozmowy dostrzegliśmy ziemie tamtego kontynentu. — Zabłysły ci światła w oczach, twoja dusza napełniła się niecierpliwością i z myślą o owych ludach powiedziałeś do mnie: Czyżby to było możliwe, żeby po drugiej stronie tych mórz łaska Chrystusa okazała się nieskuteczna?

Potem sam sobie dałeś odpowiedź: On w swej nieskończonej dobroci pragnie posłużyć się podatnymi narzędziami.


182

Jakież budzą w tobie współczucie!... Chciałbyś do nich krzyczeć, że marnują czas... Dlaczego są tak ślepi i nie widzą tego, co ty — nędznik — zobaczyłeś? Dlaczego nie mogą woleć czegoś lepszego?

— Módl się, umartwiaj, a potem — to twój obowiązek! — przebudzaj jednego po drugim, wyjaśniając im — również każdemu z osobna — że tak samo jak ty mogą znaleźć Bożą drogę, nie porzucając miejsca, które zajmują w społeczeństwie.


183

Rozpoczynałeś z wielką werwą. Ale stopniowo zacząłeś się wyczerpywać... I dojdzie do tego, że zaszyjesz się w swojej nędznej budzie, jeżeli będziesz zawężał swoje horyzonty.

Powinieneś coraz bardziej rozszerzać swoje serce, podsycając w nim głód apostolstwa! Spośród stu dusz interesuje nas sto.


184

Dziękuj Panu za stałą, ojcowską i macierzyńską delikatność, z jaką ciebie traktuje.

Ty, który zawsze marzyłeś o wielkich przygodach, zaangażowałeś się we wspaniałe przedsięwzięcie..., prowadzące cię do świętości.

Podkreślam: dziękuj za to Panu poprzez życie apostolskie.


185

Kiedy oddajesz się apostolstwu, bądź przekonany, że zawsze chodzi o to, aby ludzi uczynić szczęśliwymi, bardzo szczęśliwymi: Prawda nie da się oddzielić od autentycznej radości.


186

Osoby różnych narodowości, różnych ras, bardzo różnych środowisk i zawodów... Kiedy im mówisz o Bogu, odczuwasz namacalnie ludzką i nadprzyrodzoną wartość swego powołania do apostolstwa. Jest to tak, jakbyś w pełnej rzeczywistości przeżywał cud pierwszego nauczania uczniów Pańskich: zdania wypowiedziane w obcym języku, które ukazały nową drogę, były słyszane przez każdego w głębi jego serca, we własnym języku. I w twoim umyśle odżywa na nowo scena z "Partami, Medami i Elamitami...", którzy szczęśliwi zbliżyli się do Boga.


187

Posłuchaj mnie dobrze i powtarzaj to dalej: Chrześcijaństwo jest Miłością; obcowanie z Bogiem jest dialogiem wybitnie afirmatywnym; troska o innych — apostolstwo — nie jest artykułem luksusowym, zajęciem dla niewielu.

Teraz, kiedy to wiesz, napełnij się radością, ponieważ twoje życie uzyskało całkowicie inny sens, i bądź konsekwentny.


188

Naturalność, szczerość, radość: Są to niezbędne cechy apostoła, żeby mógł przyciągać ludzi.


189

Sposób powoływania przez Jezusa pierwszych Dwunastu nie mógł był być prostszy: "Przyjdź i chodź za mną".

Do ciebie, który szukasz tylu wymówek, aby nie kontynuować tego zadania, jak rękawiczka do ręki pasuje uwaga, że wiedza ludzka tych pierwszych była o wiele uboższa; a jakże potrafili poruszyć tych, którzy ich słuchali!

— Nie zapominaj: On dokonuje swego dzieła poprzez każdego z nas.


190

Powołania do apostolstwa zsyła Bóg. Ale ty nie możesz zaniechać zapewnienia środków: modlitwa, umartwienie, nauka czy praca, przyjaźń, nadprzyrodzony spojrzenie... życie wewnętrzne!


191

Kiedy ci mówię o "apostolstwie przez przyjaźń", chodzi mi o przyjaźń "osobistą", z poświęceniem, szczerą: ty na ty, od serca do serca.


192

W apostolstwie opartym na przyjaźni i zaufaniu pierwszym, krokiem jest zrozumienie, służba... i święta nieustępliwość co do nauki wiary.


193

Ci, którzy spotkali się z Chrystusem, nie mogą się zamknąć w swoim środowisku: smutną rzeczą byłoby to samozadowolenie! Należy otworzyć się jak wachlarz, by dotrzeć do wszystkich dusz. Każdy powinien tworzyć — i poszerzać — koło przyjaciół, na które ma wpływać przez swój prestiż zawodowy, swe postępowanie, swoją przyjaźń, starając się, aby Chrystus wpływał poprzez ten prestiż zawodowy, to postępowanie, tę przyjaźń.


194

Masz być jak rozpalony żar, który niesie ogień na wszystkie strony. A tam, gdzie środowisko jest niezdolne, by płonąc, musisz zwiększyć jego temperaturę duchową.

— Jeżeli tak nie jest to marnotrawisz czas w sposób godny pożałowania i zabierasz go tym, którzy cię otaczają.


195

Kiedy ma się żarliwość o zdobywanie dusz, zawsze spotyka się dobrych ludzi, zawsze odkrywa się podatny teren. Nie ma wymówek!


196

Bądź pewien: również tam jest wielu którzy mogą zrozumieć twoją drogę; dusze, które — świadomie lub nieświadomie — szukają Chrystusa, a nie znajdują Go. Ależ, "jakże o Nim usłyszą, jeżeli nikt do nich nie mówi?"


197

Nie mów mi, że troszczysz się o swoje życie wewnętrzne, jeżeli nie prowadzisz wytężonej pracy apostolskiej, nieustannie: Pan — a zapewniasz mnie, że z Nim obcujesz — chce, aby wszyscy ludzie się zbawili.


198

Ta droga jest bardzo trudna — powiedział ci. A słuchając tego zgodziłeś się z uśmiechem, nadmieniając, że Krzyż jest pewnym znakiem prawdziwej drogi... Ale twój przyjaciel zwrócił uwagę jedynie na trudną część tej drogi, nie pamiętając o obietnicy Jezusa: "brzemię moje jest lekkie".

Przypomnij mu to, gdyż, jeżeli się o tym dowie, może odda się.


199

Że nie ma czasu?... Tym lepiej. Chrystusa właśnie interesują ci, którzy nie mają czasu.


200

Pamiętając, że jest wielu takich, którzy nie korzystają z wielkiej okazji spotkania z Jezusem i pozwalają Mu przejść obok, pomyśl: skąd do mnie przychodzi to jasne, tak opatrznościowe powołanie, które wskazało mi drogę?

— Rozważaj to codziennie: Apostoł ma być zawsze drugim Chrystusem, samym Chrystusem.


201

Nie dziw się i nie upadaj na duchu, że ktoś ci zarzucił, iż zderzyłeś go twarzą w twarz z Chrystusem, powiedział ci wzburzony: "Teraz nie mogę żyć w spokoju, zanim się nie zdecyduje..."

Módl się za niego... Na próżno byś go uspokajał: być może odezwał się w nim jego dawny niepokój, głos sumienia.


202

Oburzają się, ponieważ mówisz o poświęceniu ludziom, którzy nigdy nie stawiali sobie tego problemu?.. Dobrze, i co? Przecież masz powołanie apostoła apostołów.


203

Nie docierasz do ludzi, ponieważ mówisz innym "językiem". Radzę ci być naturalnym.

Ta twoja formacja jest taka sztuczna!


204

Krępujesz się mówić o Bogu, o życiu chrześcijańskim, o powołaniu... ponieważ nie chcesz przyczyniać cierpienia?... Zapominasz, że to nie ty powołujesz, ale On: Ego scio quos elegerim — Ja wiem, których wybrałem.

Poza tym nie podobałoby mi się, gdyby za tymi fałszywymi względami kryło się wygodnictwo lub brak żarliwości: czy jeszcze wolisz nędzną przyjaźń ludzką aniżeli przyjaźń Bożą?


205

Prowadziłeś rozmowę z jednym, drugim, z trzecim, ponieważ pożera cię żarliwość dusz.

Jeden poczuł strach; inny poradził się kogoś "roztropnego'', który nastawił go źle... — Wytrwaj: gdyż potem nikt nie będzie mógł się wytłumaczyć, mówiąc quia nemo nos conduxit — nikt nas nie zawołał.


206

Rozumiem twoją świętą niecierpliwość, ale czasem musisz wziąć pod uwagę to, że niektórzy potrzebują namyślać się długo, inni odpowiedzą po pewnym czasie... Czekaj na nich z otwartymi ramionami: przyprawiając twoją świętą niecierpliwość obfitą modlitwą i umartwianiem. — Przybędą młodsi i wspaniałomyślniejsi; otrząsną się ze swego kołtuństwa i będą odważniejsi.

Jakże ich oczekuje Bóg!


207

Wiara jest nieodzownym warunkiem apostolstwa. Często wyraża się ona w wytrwałym mówieniu o Bogu, nawet gdy na owoce przychodzi długo czekać.

Jeżeli będziemy wytrwali, jeśli będziemy nalegać z całym przekonaniem, że Bóg tego chce, to wszędzie, również w twoim otoczeniu, widoczne będą oznaki rewolucji chrześcijańskiej: jedni poświęcą się Bogu, inni potraktują poważnie swoje życie wewnętrzne, a inni — bardziej ospali — zostaną przynajmniej przebudzeni.


208

Mamy prawdziwe święto: trzy nowe powołania! Spełniają się słowa Jezusa: "Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami".


209

Sprawiłeś, że się uśmiechnąłem, ponieważ bardzo dobrze cię rozumiem. Powiedziałeś: Pociąga mnie możliwość udania się do innych krajów, dokonania tam wyłomu, może bardzo daleko stąd... Powinienem się upewnić, czy nie ma ludzi na księżycu.

— Proś Pana, aby wzmagał u ciebie ten żar apostolski.


210

Czasami, na widok owych dusz uśpionych nadchodzi szalone pragnienie, by do nich krzyczeć, wstrząsnąć nimi, spowodować ich reakcję, aby się otrząsnęły z tej straszliwej śpiączki, w którą popadły. Tak smutny jest widok, jak idą postukując laską ślepca, nie natrafiając na drogę!

Jakże rozumiem ów płacz Jezusa nad Jerozolimą: to owoc Jego doskonałej miłości...


211

Zagłębiaj się codziennie w apostolski wymiar powołania chrześcijańskiego. On to przed dwudziestoma wiekami wzniósł swój sztandar — Krzyż — pod który zaciągaliby się wszyscy ludzie szczerego serca i zdolni do kochania. I On chce, abyśmy właśnie to głosili ludziom. Jakiegoż wyraźniejszego wezwania chcesz aniżeli to: Ignem veni mittere in terram — przyszedłem ogień przynieść na ziemię. A wreszcie wzgląd na owe dwa i pół miliarda dusz, które nadal nie znają Chrystusa!


212

Hominem non habeo — nie ma człowieka, który by mi pomógł. Tak mogłoby powiedzieć — niestety — wielu chorych i paralityków duchowych, którzy mogliby służyć Bogu... i powinni Mu służyć.

Panie, obym nigdy nie był obojętny wobec dusz!


213

Pomóż mi modlić się o nowe Zielone Świątki, które by jeszcze raz rozpaliły ziemię.


214

"Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem".

Panie, widzę coraz bardziej wyraźnie, że związki pokrewieństwa, jeżeli nie przechodzą przez Twoje najmilsze Serce, oznaczają dla jednych stały krzyż; dla innych źródło pokus — bardziej lub mniej bezpośrednich — przeciwko wytrwaniu; jeszcze dla innych są przyczyną zupełnej nieskuteczności; a dla wszystkich balastem, który utrudnia całkowite poświęcenie się Bogu.


215

Pług, który orze ugór i czyni bruzdy, nie widzi ani nasienia, ani owocu.


216

Po podjęciu swojej decyzji codziennie dokonujesz nowego odkrycia. Pamiętasz o dniu wczorajszym, kiedy ciągle pytałeś: "A to jak?" — a potem nadal trwałeś w swoich wątpliwościach lub rozczarowaniach...

Teraz zawsze otrzymujesz odpowiedź dokładną, rozumną i jasną. I słuchając, jak odpowiadają na twe często dziecinne pytania, nieraz sobie pomyślisz: "tak pewno słuchał Jezus pierwszych Dwunastu".


217

Powołań, Panie, więcej powołań! Nie jest ważne, czy siałem ja, czy ktoś inny. — To Ty, Jezu, siałeś naszymi rękami! — Wiem tylko, że obiecałeś nam dojrzały owoc: et fructus vester maneat! — by owoc wasz trwał.


218

Mów jasno i wyraźnie. Jeśli ci mówią, że chcesz ich "złowić", odpowiedz, że tak, że tego pragniesz... Ale niech się nie martwią! Ponieważ, jeżeli nie mają powołania —jeżeli On ich nie wzywa — nie przyjdą; a jeżeli je posiadają, to jaki wstyd pozostać tak jak bogaty młodzieniec z Ewangelii: w samotności i w smutku.


219

Twoje zadanie apostoła jest wielkie i piękne. Znajdujesz się w punkcie przecięcia się łaski z wolnością dusz i uczestniczysz w najuroczystszym momencie życia niektórych ludzi: w ich spotkaniu z Chrystusem.


220

Wydaje się, że wybrano was każdego z osobna... — ktoś powiedział.

— I tak jest!


221

Bądź pewien: potrzebujesz dobrej formacji w obliczu owej lawiny ludzi, która na nas spadnie ze ścisłym i wymagającym pytaniem: "Dobrze, co mamy czynić?"


222

Oto skuteczna recepta dla twego ducha apostolskiego: konkretne plany, nie od nadchodzącej soboty do następnej, ale od dzisiaj do jutra, i od teraz do później.


223

Chrystus oczekuje wiele po twojej pracy. Ale musisz iść na poszukiwanie dusz, jak Dobry Pasterz wyszedł za setną owieczką; nie czekając, aż cię zawołają. Skorzystaj z pomocy swych przyjaciół, aby czynić dobro dla innych: Nikt nie może czuć się spokojny — powiedz to każdemu z osobna — przy takim życiu wewnętrznym, które gdy siebie napełni zacznie promieniować na zewnątrz żarliwością apostolską.


224

To niedopuszczalne, abyś tracił czas na "swe głupstwa", kiedy czeka na ciebie tyle dusz.


225

Apostolstwo doktryny: to będzie zawsze twoim apostolstwem.


226

Cudem Zielonych Świątek jest uświęcenie wszystkich dróg: nigdy nie należy go rozumieć jako monopol ani przedkładanie jednej drogi nad inną.

Zielone Świątki są nieskończoną różnorodnością języków, metod, form spotkania z Bogiem: nie przymusową jednolitością.


227

Napisałeś mi: "Do naszej grupy dołączył się młody chłopiec, który szedł na północ. Był górnikiem. Śpiewał bardzo dobrze i towarzyszył naszemu chórowi. Modliłem się za niego, aż doszliśmy do stacji. Na pożegnanie powiedział: "Jakże bym chciał kontynuować podróż z wami!""

— Natychmiast przypomniało mi się Mane nobiscum! — zostań z nami, Panie! — i na nowo modliłem się z wiarą, aby inni "widzieli Go" również w każdym z nas, którzy towarzyszymy w "ich drodze".


228

"Drogą słusznego rozgoryczenia" odeszły i odchodzą nadal masy.

Boli... ale iluż urażonych sami "uczyniliśmy" pośród tych, którzy potrzebują pomocy duchowej lub materialnej!

Musimy na nowo wnieść Chrystusa wśród ubogich i pokornych: Właśnie pomiędzy nimi przebywa On najchętniej.


229

Profesorze: Niech twoim gorącym pragnieniem będzie, aby uczniowie w ciągu krótkiego czasu zrozumieli to, czego pojęcie ciebie kosztowało godziny studiów.


230

Pragnienie "nauczania" i to "nauczania z serca" budzi w uczniach wdzięczność, która stanowi dogodną glebę dla apostolstwa.


231

Podoba mi się to hasło: "Niech każdy podróżnik idzie swoją drogą", tą, którą Bóg mu wyznaczył, z wiernością, miłością, chociażby to było męczące.


232

Jakąż nadzwyczajną lekcją jest każda z nauk Nowego Testamentu! — Po tym, kiedy Mistrz wznosząc się ku prawicy Boga Ojca powiedział im: "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody", uczniowie pozostali pełni pokoju. A jednak mają wątpliwości: nie wiedzą, co czynić, i zbierają się z Maryją, Królową Apostołów, aby przemienić się w żarliwych głosicieli Prawdy, która zbawi świat.


[Drukuj]
 
[Wyślij]
 
[Palm]
 
[Zachowaj]
 
Tłumacz punkt na:
Poprzedni Następny