Bruzda > Życie wewnętrzne > Rozdz. 21
648

Więcej uzyskuje ten, kto naprzykrza się z bliska... Dlatego zbliż się do Boga: staraj się być świętym.


649

Lubię porównywać życie wewnętrzne do ubrania, do szaty godowej, o której powiada Ewangelia. Utkana jest z każdego nawyku i aktu pobożności, które jak nitki wzmacniają wytrzymałość materiału. I tak jak szata z dziurą jest pogardzana, chociażby reszta znajdowała się w dobrym stanie, jeżeli poświęcasz czas na modlitwę, pracujesz, ale brakuje ci ducha pokuty — czy na odwrót — twoje życie wewnętrzne nie jest — że tak powiem — rzetelne.


650

Kiedy wreszcie zrozumiesz, że twoją jedyną możliwą drogą jest dążenie do świętości na serio!

Zdecyduj się — nie obrażaj się na mnie — by traktować Boga poważnie. Ta twoja lekkomyślność, jeżeli jej nie zwalczysz, może się przerodzić w smutną bluźnierczą kpinę.


651

Czasami wyjdzie na jaw twój zły charakter, który przy niejednej okazji wydobywa się na powierzchnię z bezmyślnym uporem. Innym razem nie troszczysz się o ozdobienie swego serca i swego umysłu, aby były mieszkaniem ofiarowanym Trójcy Przenajświętszej. A zawsze kończy się na tym, że pozostajesz daleko od Jezusa, którego słabo znasz...

— W ten sposób nigdy nie będziesz miał życia wewnętrznego.


652

Iesus Christus, perfectus Deus, perfectus Homo — Jezus Chrystus, doskonały Bóg i doskonały Człowiek.

Wielu jest chrześcijan, którzy idą za Jezusem zapatrzeni w Jego bóstwo, ale zapominają o Nim jako o Człowieku i przeżywają niepowodzenia w praktykowaniu cnót nadprzyrodzonych — mimo całego zewnętrznego sprzętu mającego służyć pobożności — ponieważ nie czynią nic, aby nabyć ludzkie cnoty.


653

Lekarstwo na wszystko: osobista świętość! — Dlatego święci byli pełni pokoju, mocy, radości, pewności...


654

Do tej chwili nie rozumiałeś orędzia, które my chrześcijanie niesiemy innym ludziom: ukrytej wspaniałości życia wewnętrznego.

Co to za nowy świat roztaczasz przed nimi!


655

Ile odkryłeś nowych rzeczy! — Niewątpliwie, czasami jesteś naiwny i myślisz, że zobaczyłeś wszystko, że jesteś całkiem wtajemniczony... Potem swoimi rękami dotykasz jedynego i niezgłębionego bogactwa skarbów Boga, w którym zawsze będzie ci ukazywał "rzeczy nowe", jeżeli odpowiesz z miłością i delikatnością. I wówczas zrozumiesz, że znajdujesz się na początku drogi, ponieważ świętość polega na utożsamianiu się z Bogiem, z tym naszym Bogiem, który jest nieskończony, niewyczerpany.


656

Miłość pozwala pojąć "rzeczy Boże" bardziej aniżeli studia.

Dlatego winieneś pracować, winieneś studiować, winieneś przyjmować chorobę, winieneś być umiarkowany... kochając!


657

Do twojego codziennego rachunku sumienia: Czy pozwoliłem, żeby minęła jakaś godzina bez rozmowy z moim Ojcem Bogiem?... Czy rozmawiałem z Nim z miłością synowską?

— To potrafisz!


658

Nie powinniśmy popełniać błędu... Bóg nie jest cieniem, odległym bytem, który nas stwarza a potem porzuca, nie jest gospodarzem, który odchodzi i nie wraca. Chociaż go nie postrzegamy swoimi zmysłami, Jego istnienie jest bardziej prawdziwe aniżeli istnienie wszystkich rzeczy, których dotykamy i które widzimy. Bóg jest tutaj, z nami, obecny, żywy: widzi nas, słyszy nas, kieruje nami i zna nasze najdrobniejsze uczynki, nasze najskrytsze zamiary.

Wierzymy w to... ale żyjemy tak, jak gdyby Bóg nie istniał! Gdyż nie mamy dla Niego ani jednej myśli, ani jednego słowa: gdyż nie jesteśmy Mu posłuszni ani nie staramy się panować nad naszymi namiętnościami; gdyż nie okazujemy Mu miłości ani nie składamy Mu zadośćuczynienia...

— Czy będziemy nadal żyć z martwą wiarą?


659

Gdybyś żył w obecności Boga, ileż spraw "nieuleczalnych" mógłbyś uleczyć.


660

Jak masz żyć w obecności Boga, jeżeli jedynie rozglądasz się na wszystkie strony?... Jesteś pijany od błahostek.


661

Może cię przerazi to słowo: medytacja. — Przypomina ci książki w czarnych i starych okładkach, szmer westchnień lub modłów jak rutynowe śpiewki... Ale to nie jest medytacja.

Medytować oznacza rozważać, kontemplować, że Bóg jest Twoim Ojcem, a ty Jego dzieckiem, które potrzebuje pomocy; a potem dziękować mu za to, czego ci już użyczył i za wszystko, co ci jeszcze da.


662

Jedyny sposób poznania Jezusa: obcować z Nim! W Nim znajdziesz zawsze Ojca, Przyjaciela, Doradcę, Współpracownika we wszystkich szlachetnych działaniach twego codziennego życia...

— A wraz z obcowaniem, zrodzi się Miłość.


663

Jeżeli jesteś dość wytrwały, żeby brać udział w kilku lekcjach dziennie, jedynie dlatego, że tam zdobywasz pewną wiedzę, bardzo ograniczoną, dlaczego nie masz wytrwałości, żeby chodzić do Mistrza, który zawsze pragnie cię nauczyć mądrości życia wewnętrznego, mającego smak i treść wieczną?


664

Cóż wart jest człowiek lub największa nagroda na ziemi w porównaniu z Jezusem Chrystusem, który zawsze na ciebie czeka?


665

Czas na codzienny rozmyślanie — przyjacielskiego zjednoczenia z Bogiem — jest rzeczą odpowiednią dla osób, które umieją właściwie wykorzystać swe życie; dla chrześcijan świadomych, którzy działają konsekwentnie.


666

Zakochani nie umieją powiedzieć sobie "do widzenia": zawsze sobie towarzyszą.

— Ty i ja, czy tak kochamy Pana Boga?


667

Czy nie widziałeś, jak ci, którzy się kochają, doprowadzają się do porządku, żeby się podobać i dobrze wyglądać? A więc w ten sposób winieneś uporządkować i wystroić swoją duszę.


668

Łaska zwykle działa tak jak przyroda: stopniowo. — Ściśle mówiąc, nie możemy wyprzedzać działania łaski: ale od nas zależy przygotowanie gruntu i współpraca z łaską, kiedy Bóg nam jej użycza.

Trzeba zmierzać do tego, żeby dusze sięgały bardzo wysoko: popychać je ku ideałowi Chrystusa; prowadzić je aż konsekwentnie do ostatka, bez żadnych środków łagodzących ani uśmierzających, nie zapominając, że świętość w pierwszym rzędzie nie jest dziełem ludzkich rąk. Łaska zwykle działa według swego rozkładu i nie lubi gwałtów.

Podsycaj swoją świętą niecierpliwość..., ale nie trać cierpliwości.


669

Pytasz, czy odpowiadanie na łaskę Bożą jest sprawą sprawiedliwości?... wielkoduszności?

— Miłości!


670

Powiadasz: "W najbardziej nieodpowiednich chwilach bywam roztargniony..." — Dlatego zaleciłem ci, abyś starał się zdobyć nieco czasu na milczenie wewnętrzne i postawić wartę nad zmysłami na zewnątrz i wewnątrz.


671

"Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i..." Skuteczna była modlitwa Kleofasa i jego towarzysza.

— Jaka szkoda, jeżeli ty i ja nie potrafimy "zatrzymać" Jezusa, który przechodzi! Jaki byłby smutek, gdybyśmy nie poprosili Go, aby pozostał!


672

Owe minuty codziennego czytania Nowego Testamentu, które ci zaleciłem — z zaangażowaniem i uczestnictwem w treści każdej sceny, jakbyś był uczestniczącą postacią — są po to, abyś wcielał, abyś "spełniał" Ewangelię w swoim życiu i aby za twoją przyczyną inni ją "spełniali".


673

Dawniej "bawiłeś się" wiele... — Ale teraz, kiedy nosisz w sobie Chrystusa, całe twoje życie wypełniła szczera i komunikatywna radość. Dlatego przyciągasz innych.

— Przestawaj z Nim więcej, żeby dotrzeć do wszystkich.


674

Ostrożnie! Bądź bardziej subtelny! Kiedy podnosisz temperaturę swego środowiska, uważaj, by nie opadła twoja.


675

Przyzwyczaj się wszystko odnosić do Boga.


676

Czy nie widzisz, jak wielu twoich kolegów umie okazać wielką delikatność i wrażliwość w obcowaniu z osobami, które kochają: swoją narzeczoną, swoją żoną, swymi dziećmi, swoją rodziną?

— Powiedz im — i wymagaj tego od samego siebie! — że Pan Bóg nie zasługuje na mniej; żeby z Nim zachowywali się tak samo! I doradź im nadto, aby postępowali dalej z tą delikatnością i wrażliwością, ale przeżywana z Nim i dla Niego, a osiągną szczęśliwość, o której nigdy im się nie śniło, również tutaj, na ziemi.


677

Pan Bóg zasiał w twojej duszy dobre nasienie. I posłużył się — do tego siewu życia wiecznego — potężnym środkiem modlitwy: gdyż nie możesz zaprzeczyć, że wielekroć, kiedy byłeś przed Tabernakulum, twarzą w twarz, usłyszałeś — w głębi swojej duszy — że On pragnie ciebie dla siebie, że powinieneś pozostawić wszystko... Jeżeli teraz tego Mu odmawiasz, jesteś nędznym zdrajcą: jeżeli o tym zapomniałeś, jesteś niewdzięcznikiem.

Posłużył się także — nie miej co do tego wątpliwości, jak dotychczas — radami i nadprzyrodzonymi wskazówkami twojego kierownika, który z naciskiem powtarzał ci słowa, których nie powinieneś zapominać. A nadto, na samym początku — stale po to, żeby zasiać dobre nasienie w twojej duszy — posłużył się owym szlachetnym, szczerym przyjacielem, który ci powiedział mocne prawdy, pełne miłości Bożej.

— Ale z naiwnym zdumieniem odkryłeś, że nieprzyjaciel zasiał w twojej duszy kąkol. I że nadal go zasiewa, podczas gdy ty wygodnie śpisz i słabniesz w swoim życiu wewnętrznym. — To, a nic innego, jest powodem, że napotykasz w swej duszy natrętne chwasty, które czasami zdają się zagłuszać otrzymane ziarno dobrej pszenicy...

— Wyrwij natychmiast ten chwast! Łaska Boża ci wystarczy. Nie bój się, że pozostanie dziura, rana. Pan umieści tam swoje nowe nasienie: miłość Bożą, miłość braterską, żarliwość apostolską. I z biegiem czasu nie pozostanie najmniejszego śladu po kąkolu, jeżeli teraz, zawczasu wyrwiesz go z korzeniami; a lepiej, żebyś nie spał i czuwał w nocy nad swym polem.


678

Szczęśliwe owe dusze błogosławione, które słysząc Jezusa — a On mówi do nas nieustannie — rozpoznają Go od razu jako Drogę, Prawdę i Życie!

— Dobrze wiesz, że jeżeli nie uczestniczymy w tym szczęściu, to dlatego, że brakło nam stanowczości w kroczeniu za Nim.


679

Jeszcze raz poczułeś z bliska Chrystusa. — I raz jeszcze zrozumiałeś, że wszystko winieneś czynić dla Niego.


680

Zbliż się bardziej do Pana... bardziej! — Aż zamieni się w twego Przyjaciela, w twego Powiernika, w twego Przewodnika.


681

Codziennie czujesz się bardziej pogrążony w Bogu — powiadasz mi. — A więc, codziennie będziesz coraz bliżej swych braci.


682

Dotychczas, przed spotkaniem się z Nim, chciałeś przeżyć swe życie z otwartymi oczyma, żeby wiedzieć o wszystkim. Od tej chwili żyj z czystym spojrzeniem, żeby wraz z Nim widzieć to, czego naprawdę ci potrzeba.


683

Tam, gdzie istnieje prawdziwe życie wewnętrzne, w obliczu wszelkiego niebezpieczeństwa dusza ucieka się tak szybko do Boga, jak szybko krew pojawia się w otwartej ranie.


684

"To jest Ciało moje..." Jezus ofiarował się i ukrył pod postacią chleba. Teraz jest tam, ze swym Ciałem, ze swoją Krwią, ze swą Duszą, ze swym bóstwem: tak samo jak owego dnia, kiedy Tomasz włożył swe palce w Jego chwalebne Rany.

Ty natomiast, przy tylu okazjach przechodzisz obok Niego nie wyrażając najmniejszego pozdrowienia, wypływającego z prostej grzeczności, jak to czynisz wobec znajomych, których spotykasz po drodze.

— Masz o wiele mniejszą wiarę aniżeli Tomasz!


685

Gdyby gwoli twojego wyzwolenia zamknięto w więzieniu najbliższego twojego przyjaciela, czy nie postarałbyś się odwiedzić go, porozmawiać z nim chociaż krótko, zanieść mu podarunek, ciepło przyjaźni, pociechę?... A gdyby ta rozmowa z więźniem miała posłużyć wybawieniu cię od zła i zapewnieniu ci dobra czybyś jej zaniechał? A gdyby miast twego przyjaciela chodziło o twego ojca lub twego brata?

— No więc?!


686

Jezus pozostał w Hostii Świętej dla nas! Chciał być u naszego boku, aby nas wspierać, aby nami kierować. — A za miłość odpłaca się jedynie miłością.

Dlaczego nie mamy iść codziennie przed Tabernakulum, chociażby tylko na parę minut, żeby Mu wyrazić nasze pozdrowienie i naszą miłość jako Jego dzieci i bracia?


687

Czy widziałeś tę scenę? — Jakiś sierżant czy chorąży o małej randze...; podchodzi wyrosły rekrut o niezrównanie lepszej budowie aniżeli oficerowie, a przecież nie obywa się bez salutu i odsalutowania.

Pomyśl o czymś odwrotnym. — Z Tabernakulum kościelnego Chrystus — doskonały Bóg, doskonały Człowiek — który umarł za ciebie na Krzyżu i użycza ci wszelkich dóbr, których potrzebujesz, zbliża się do ciebie. A ty przechodzisz, nie zwracając na Niego uwagi.


688

Zacząłeś od codziennego nawiedzenia Najświętszego Sakramentu... — Nie dziwi mnie, że powiadasz: Zaczynam szalenie kochać światło Tabernakulum.


689

Oby żadnego dnia nie brakło aktu strzelistego: "Jezu, kocham Cię" i duchowej komunii — przynajmniej — jako zadośćuczynienia za wszystkie zbezczeszczenia i bluźnierstwa, które są Mu zadawane za to, że przebywa z nami.


690

Czy nie pozdrawiamy i nie rozmawiamy serdecznie ze wszystkimi kochanymi osobami? — A więc, ty i ja, pozdrawiajmy — wielekroć dziennie — Jezusa, Maryję i Józefa, i naszego Anioła Stróża.


691

Pielęgnuj żywe nabożeństwo do Matki Bożej. Ona umie szlachetnie odwzajemniać podarunki, które Jej składamy.

Nadto, jeżeli odmawiasz codziennie, z duchem wiary i miłości Różaniec święty, Pani postara się poprowadzić cię bardzo daleko drogą swego Syna.


692

Jak bez pomocy naszej Matki mamy się utrzymać w codziennej walce? — Czy starasz się o nią nieustannie?


693

Anioł Stróż towarzyszy nam zawsze jako świadek wyjątkowy. To on w czasie szczegółowego sądu nad tobą przypomni wszystkie twoje czułości wobec Pana naszego w ciągu całego twojego życia. Co więcej: Kiedy poczujesz się zgubiony z powodu straszliwych oskarżeń nieprzyjaciela, twój Anioł przedstawi wszystkie najskrytsze porywy serca — o których może sam zapomniałeś — owe dowody miłości składane Bogu Ojcu, Bogu Synowi i Bogu Duchowi Świętemu.

Dlatego nie zapominaj nigdy o swoim Aniele Stróżu, a ten Książę Niebieski nie opuści cię ani teraz, ani w tym decydującym momencie.


694

Twoje komunie były bardzo oziębłe. Małą uwagę zwracałeś na Pana. Rozpraszałeś się byle jakimi błahostkami... — Ale gdy pomyślisz, że w tej twojej intymnej rozmowie z Bogiem obecni są Aniołowie, twoja postawa się zmienia: "Oby nie widzieli mnie takiego" — powiadasz sobie.

I popatrz, jak dzięki owemu "co sobie pomyślą" — tym razem w dobrym sensie — przybliżyłeś się nieco ku Miłości.


695

Kiedy czujesz, że masz oschłe serce i nie wiesz, co powiedzieć Bogu, przystąp z ufnością do Najświętszej Maryi Panny. Powiedz Jej: Matko moja Niepokalana, wstaw się za mną.

Jeżeli będziesz wzywał Jej z wiarą, Ona pozwoli ci zasmakować — pośród tej oschłości — bliskości Boga.


[Drukuj]
 
[Wyślij]
 
[Palm]
 
[Zachowaj]
 
Tłumacz punkt na:
Poprzedni Następny